Jazda po kieliszku

Zakaz prowadzenia pojazdów po spożyciu alkoholu jest faktem powszechnie znanym i nie wymaga szerszej edukacji. Co więcej społeczeństwo wpiera pojawiające się co jakiś czas propozycje zmian w kodeksie karnym oraz kodeksie wykroczeń zmierzające do zaostrzenia przepisów w tym zakresie. Zachodzi tu efekt pewnej tendencji w mediach oraz wśród polityków – potrzebę zaostrzania przepisów podnosi się zazwyczaj w związku z jakimś zdarzeniem, które wywołuje wielkie emocje w społeczeństwie – jak miało to miejsce w głośnym przypadku kierowcy, który pod wpływem alkoholu i narkotyków wjechał w przystanek autobusowy zabijając kilka osób. Zazwyczaj podnosi się w takiej sytuacji potrzebę zmiany treści art. 178a k.k., 42 k.k. ewentualnie art. 87 kodeksu wykroczeń (k.w.) – co prowadzi do zaostrzenia regulacji dotyczących pijanych kierowców, pomijając przy tym fakt, iż osobie, która „po pijaku” kogoś zabije kara zostanie wymierzona z innych przepisów (np. spowodowania katastrofy w ruchu lądowym). Większość kierowców którzy zostaną skazani za jazdę po alkoholu to osoby, które w poranek po „zakrapianym spotkaniu” wsiedli do samochodu – często nie zdając sobie sprawy, iż wciąż znajdują się pod wpływem alkoholu – na tej grupie też się skupię.

Gdzie nie wolno prowadzić samochodu?

Przede wszystkim obalić należy mit dotyczący tego, że za jazdę po kieliszku odpowiadamy tylko w przypadku prowadzenia pojazdu po drodze publicznej. Zarówno kodeks karny, jak i kodeks wykroczeń posługują się pojęciem „w ruchu lądowym, wodnym lub powietrznym”. W większości komentarzy, jak i orzeczeń wskazuje się zatem, iż w/w regulacje odnoszą się do każdego miejsca gdzie ruch taki się faktycznie odbywa (w przeciwnym razie trudno byłoby skazać kogoś prowadzącego skuter wodny lub pilotującego samolot). Dlatego za prowadzenie pod wpływem skazani możemy zostać również w przypadku prowadzenia samochodu po drodze wewnętrznej czy nawet parkingu – jeżeli tylko sąd uzna, iż w miejscu tym faktycznie odbywa się ruch pojazdów.

Oczywiście zawsze bronic się można twierdzeniem, iż w miejscu, w którym prowadziliśmy nie odbywał się ruch pojazdu. Zazwyczaj przyjmuje się, iż miejscem takim będzie np. podjazd przed domem czy nasze własne podwórko (problematyczne może być wspólne podwórko dla kilku kamienic – jednak w tym przypadku należy spodziewać się, iż sąd przychyli się do twierdzenia, że miejsce takie objęte jest normą z art. 87 k.w. lub 178a k.k.). Twierdzeniem takim możemy bronić się również w przypadku niektórych polnych dróg lub dróg w lasach (aczkolwiek w tym przypadku przekonanie sądu do naszej racji będzie trudne).

 

Ile można wypić?

Odnośnie jednostek alkoholu, które możemy spożyć aby móc bezkarnie prowadzić podnieść trzeba, iż w znakomitej większości przypadków już jedno piwo skutecznie wyklucza nas z grona osób mogących kierować samochodem (tak samo kieliszek wódki czy lampka wina). Większa ilość alkoholu pozbawi nas możliwości prowadzenia na kilka – kilkanaście godzin. Organizm ludzki bardzo wolno trawi i wydala alkohol. Oczywiście tempo to zależy w dużym stopniu od cech indywidualnych – zazwyczaj jednak przyjmuje się, iż spalanie alkoholu następuje na poziomie 0,12 – 0,15 promila na godzinę. Dlatego po kilku mocnych drinkach po kolacji nie możemy sobie pozwolić na zasiadanie za kółkiem następnego poranka.

Jeżeli już wypiliśmy kilka(naście) kieliszków przed snem i mamy wątpliwość czy możemy bezkarnie prowadzić powinniśmy najpierw przeprowadzić badanie na obecność alkoholu. Najlepszym rozwiązaniem jest udać się na najbliższy komisariat i poprosić o przetestowanie na obecność alkoholu. Wprawdzie Policja nie ma obowiązku badania obywateli na każde ich życzenie – ale z reguły tego nie odmawiają (na marginesie dodać należy, że najwyższe stężenie alkoholu jest ok. po 1 h od zakończenia picia – dlatego badanie wykonane 30 min po ostatnim drinku nie do końca spełni swoje zadanie).

Bezskuteczne będzie tłumaczenie przed policją i sądem, że nie wiedzieliśmy, że wciąż jesteśmy pod wpływem alkoholu. Wprawdzie (mimo zmian treści art. 28 k.k.) w prawie karnym istnieje pojęcie „błędu co do faktu” jednak w przypadku jazdy pod wpływem Sądy raczej konsekwentnie przyjmują, iż rzeczą powszechnie znaną jest, iż nawet po długim czasie od zakończenia picia alkohol utrzymuje się w naszym organizmie– wobec czego kierowca winien sobie zdawać z tego sprawę.

Inaczej sprawa wygląda w sytuacji gdy pojawił się pozytywny wynik testu, mimo że nie piliśmy. Stać się tak może np. po spożyciu niektórych słodyczy. W takiej sytuacji kierowca będzie mógł się bronić twierdzeniem, iż prowadził pod wpływem alkoholu nieświadomie (precyzyjnie: dopuścił się tego nieumyślnie), można bowiem przyjąć, że mógł nie wiedzieć o zawartości alkoholu w produkcie, który spożywał (ocena tego pozostawiona zostanie oczywiście organowi rozstrzygającemu sprawę).

Podkreślić jeszcze należy, że samo określenie „bezalkoholowy” nie przesądza o całkowitym braku zawartości etanolu. Zgodnie z polskim prawem za bezalkoholowy można uznać każdy produkt, w którym zawartość alkoholu nie przekracza 0,5% (dlatego piwa sprzedawane na stadionach w czasie Mistrzostw Europy miały właśnie takie stężenie alkoholu). Należy na to zwrócić szczególną uwagę przy spożywaniu piwa bezalkoholowego, niektórych herbat – tzw. „grzańców” czy popularnych batonów. Po pierwsze jeżeli będziemy badani bezpośrednio po spożyciu przysłowiowego batonika alkomat wskaże prawdopodobnie stężenie przekraczające dopuszczalne normy. Kolejne badanie wykonane po kilkunastu minutach powinno wykazać już poziom zbliżony do 0. Może się okazać, że policja mimo to rozpocznie przeciwko nam postępowanie – mamy jednak sporą szansę, że w takiej sytuacji nie zostaniemy skazani nawet mimo wszczęcia sprawy przeciwko nam. Nadto pamiętać należy, że spożycie kilku takich produktów może ostatecznie doprowadzić do rzeczywistego przekroczenia dopuszczalnych norm – co może mieć naprawdę negatywne konsekwencje (w takim przypadku należy powoływać się, jak to wcześniej wskazano, na naszą nieświadomość o zawartości alkoholu w spożytych produktach).

 

Co zrobić wreszcie w sytuacji gdy rzeczywiście złapano nas na jeździe pod wpływem alkoholu?

Zacznijmy od obowiązujących przepisów – które jak się okazuje na tle innych krajów europejskich są naprawdę surowe. Stężenie alkoholu we krwi u kierowcy na poziomie 0,2 do 0,5‰ stanowi wykroczenie, zaś przekraczające 0,5‰ stanowi przestępstwo – dla porównania: dopuszczalny limit w Niemczech wynosi 0,5‰, a w Wielkiej Brytanii 0,8‰ (więcej: http://www.alkohit.pl/e/pl/limity.html#12). W przypadku wykroczenia kierowcy grozi grzywna w wysokości od 50 do 5000 zł lub areszt do 30 dni, w przypadku zaś przestępstwa grzywna, ograniczenie wolności lub kara więzienia do 2 lat (w przypadku ponownego popełnienia zagrożenie ulega zaostrzeniu).

Wprawdzie w przypadku pierwszego czynu sprawa zazwyczaj kończy się na grzywnie – pamiętać jednak należy, iż w przypadku skazania za przestępstwo wiązać będzie się to z wpisem w rejestrze karnym, który m.in. zamknie nam drogę do wykonywania wielu zawodów, w przypadku których wymagana jest niekaralność. Dodatkową sankcją, która jest szczególnie dolegliwa jest orzeczenie zakazu prowadzenia pojazdu. W przypadku wykroczeń okres zakazu wyniesie, w zależności od uznania sądu od 6 miesięcy do 3 lat. Jeżeli czyn nie miał dalszych konsekwencji (np. nikogo nie potrącono) środek najprawdopodobniej zostanie wymierzony w dolnej granicy ustawowych ram (od 6 do 12 miesięcy).

Dalece gorzej przedstawia się sytuacja osób, które prowadziły pojazd, a badanie wykazało przekroczenie stężenia alkoholu we krwi ponad 0,5‰. Minimalny okres na jaki należy orzec zakaz prowadzenia pojazdu wynosi wtedy 3 lata – co jest środkiem bardzo surowym – zwłaszcza dla osób u których stężenie alkoholu jedynie nieznacznie przekracza w/w poziom. Dodać należy, iż opisywane zachowanie stanowi tzw. przestępstwo formalne – w uproszczeniu: sprawca popełnia przestępstwo niezależnie od tego czy czyn miał jakieś dalsze konsekwencje (sprawca popełnia go nawet jeżeli jechał pustą drogą i faktycznie nie mógł spowodować żadnej kolizji). Jednocześnie wymierzenie zakazu prowadzenia pojazdów jest dla sądu obligatoryjne – tzn. nie jest poprzedzone analizą czy kierowca stworzył rzeczywiste zagrożenie dla innych uczestników ruchu – zakaz po prostu musi zostać wymierzony.

Dla osób, które przekroczyły poziom 0,5‰ nieznacznie (poniżej 1‰) istnieje spora szansa na zastosowanie warunkowego umorzenia postępowania karnego. Instytucja ta oznacza, iż Sąd niejako uznaje, że sprawca popełnił czyn, ale ze względu na jego okoliczności, o ile czynu nie cechował wysoki stopień szkodliwości społecznej, umarza postępowanie na okres próby. Jeżeli w okresie próby nie zostanie ponownie naruszony porządek prawny postępowanie nie zostanie podjęte. Dobrodziejstwem tej instytucji jest, iż przy jej zastosowaniu sąd może nie wymierzać środka karnego w postaci zakazu prowadzenia pojazdów. Pewnym paradoksem jest, że po zaostrzeniu przepisów (tj. podwyższeniem dolnej granicy dopuszczalnego zakazu prowadzenia pojazdów w kodeksie karnym z 1 roku do 3 lat) znacząco wzrosła szansa na zastosowanie wobec sprawcy warunkowego umorzenia postępowania karnego bez orzekania zakazu prowadzenia pojazdów. Przy stosowaniu starych przepisów sądy robiły to bardzo niechętnie – część jednostek prokuratury całkiem odrzucała taką możliwość. Po zaostrzeniu przepisów zastosowanie w/w instytucji gwałtownie wzrosło – a osoby, które prowadziły pojazd mechaniczny przy stężeniu alkoholu poniżej 1‰ mają realne szanse na skorzystaniu z tego dobrodziejstwa.

Dodatkowo należy pamiętać, że zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych można ograniczyć do pojazdów określonego typu (zazwyczaj wiąże się to z kategoriami prawa jazdy). Dlatego też jeżeli kierowca zostanie złapany po kieliszku na prowadzeniu motoru możliwe jest orzeczenie zakazu prowadzenia pojazdów objętych kategorią A prawa jazdy – z jednoczesnym pozostawieniem możliwości prowadzenia pozostałych pojazdów – w tym samochodów osobowych. Jest to możliwość z której naprawdę warto skorzystać.

Istnieje jeszcze pewna nieścisłości, która często pojawia się w mediach – mowa jest niejednokrotnie o promilach w wydychanym powietrzu. Pojęcie takie jest błędne. Promile oznaczają bowiem zawartość alkoholu we krwi. Podczas badania wydychanego powietrza mierzy się stężenie alkoholu w mg/dm3 wydychanego powietrza. Wartości te są o około połowę mniejsze (wykroczenie ma miejsce przy stężeniu pomiędzy 0,1-0,25 mg/dm3 wydychanego powietrza, a przestępstwo przy stężeniu powyżej 0,25 mg/dm3 wydychanego powietrza) – i w takich jednostkach badanie wykonuje się na alkomatach.

Warto dodać jeszcze, iż znaczenie dla rozstrzygnięcia ma nie tylko stężenie w momencie badania lecz również poziom do którego zmierza. Między innymi dlatego wykonuje się kilka badań alkomatem – aby ustalić czy poziom alkoholu rośnie czy spada. Oznacza to, iż jeżeli w momencie zatrzymania policja stwierdzi, że stężenie alkoholu w wydychanym powietrzu wynosi 0,1 mg/dm3 po czym będzie dalej rosnąć aż do 0,3 mg/dm3 – sprawa będzie rozpatrywana w oparciu o kodeks karny.

Należy obalić również kolejny mit – nie jest prawdą, iż koniecznym do skazania za jazdę pod wpływem alkoholu jest wykonanie badań alkomatem lub badań krwi. Możliwe jest m.in. skazanie w oparciu o zeznania świadków, którzy potwierdzą, iż przed wejściem do samochodu kierowca spożył określoną ilość alkoholu lub nawet, że nie widzieli jak pił, ale wyczuli od kierowcy zapach alkoholu lub widzieli jak słaniał się lub zachowywał w sposób wskazujący na spożycie.

Na zakończenie – ku przestrodze – wspomnieć należy o odpowiedzialności innych osób, które towarzyszyły kierowcy (mimo że same nie kierowały). Przede wszystkim popełnią czyn zabroniony osoby, które pożyczą pijanej osobie samochód, dadzą jej kluczyki, których szuka lub zachęcać będą inne osoby do prowadzenia po alkoholu (słynne: „napij się – na pewno policja cię nie złapie” lub „jedź – nikt cię nie wyczuje”). Niestety zdarza się, iż zarzuty stawiane są osobom, które po prostu nie powstrzymały innej osoby od prowadzenia po alkoholu. Wspomina się wtedy, iż osoba taka poprzez swoją bierność utwierdzała pijanego w przekonaniu, że może prowadzić (forma pomocnictwa psychicznego). Moim zdaniem takie podejście stanowi formę obejścia przepisów o odpowiedzialności za własny czyn – należy jednak uwzględnić, że opinia sądu w tym zakresie może być inna.

NOTA PRAWNA

Wszystkie teksty na blogu zawierają jedynie opinie autora odnośnie omawianych tematów. We wpisach posłużono się uproszczeniami i skrótami myślowymi dlatego nie mogą one stanowić porady prawnej, ani też stanowić podstawy rozstrzygnięcia jakiejkolwiek sprawy. W przypadku zaistnienia jakiegokolwiek zdarzenia tożsamego z przypadkami opisanymi na blogu konieczna jest konsultacja z profesjonalnym pełnomocnikiem (adwokatem), celem uzyskania fachowej i rzetelnej porady prawnej.

Autorzy nie odpowiadają za jakiekolwiek następstwa oparcia swoich działań na opiniach zamieszczonych na przedmiotowym blogu.

DATA DODANIA
3/05/2016r.
AUTOR
adw. Marcin Dziuba

Skomentuj jako pierwszy

Dodaj swój komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Skontaktuj się

Napisz do nas wiadomość. Dołożymy wszelkich starań aby odpowiedzieć Ci najszybciej jak tylko będzie to możliwe. Zazwyczaj nie zajmuje nam to więcej niż 24 godziny.

Jeśli zależy CI na szybkim kontakcie zapraszamy do kontaktu przez telefon.

Strona wykorzystuje pliki cookies. Kliknij przycisk Zgadzam się jeżeli akceptujesz używanie plików cookies. more information

Strona wykorzystuje pliki cookies. Kliknij przycisk Zgadzam się jeżeli akceptujesz używanie plików cookies.

Close